Łagodna zima i jesienne wiatry, które rozwiewając liście kasztanowców na tereny sąsiednie utrudniły ich dokładne posprzątanie, sprawiły że w niektórych miejscach szrotówek pojawił się w tym roku wyjątkowo licznie. Mowa o niewielkim motylku wielkości mola sukiennika, którego gąsienica jednak nie uszkadza wyrobów z wełny, a liście kasztanowca.

Szrotówek kasztanowcowiaczek Cameraria ohridella  przy licznym występowaniu może doprowadzić do przedwczesnego obumierania liści, niekiedy pod koniec lata wszystkie liście na danym drzewie, w wyniku żerowania gąsienic we wnętrzu blaszki liściowej (tzw. minowanie) brązowieją i usychają. Do wrogów naturalnych szrotówka należą przede wszystkim sikory, a zwłaszcza modraszka Cyanistes caeruleus – sprytna amatorka ukrytych wewnątrz liścia niewielkich gąsienic i poczwarek.  Wieszanie budek dla sikor sprzyja zatem m.in. kasztanowcom. Ale plastikowe białe „domki” jakie ostatnio pojawiły się na krakowskich kasztanowcach to nie „budki dla sikorek” – jak sądzą niektórzy przechodnie. To pułapki feromonowe wabiące samce omawianego motyla. Nęcone syntetycznym zapachem samicy trafiają na lepkie podłoże i tam już zostają. Przy bardzo licznym pojawie szrotówka, przyroda ledwo sobie radzi z gatunkiem, który doprowadza do osłabienia drzew i pogorszenia ich wizerunku, gdyż przedwcześnie brunatniejące liście na kasztanowcach nie wyglądają estetycznie. Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie wspiera przyrodę biologicznymi metodami ochrony. Pułapki zostały wywieszone na najcenniejszych kasztanowcach, m.in. pod Wawelem, na Alei Waszyngtona i nad stawem przy ul. Kaczeńcowej.